![[Zoku] Sayonara zetsubou sensei [Zoku] Sayonara zetsubou sensei](http://delfsaga.files.wordpress.com/2008/10/zokusayonara_title.jpg?w=500)
Efekt serii:
- Sayonara zetsubō sensei
- [Zoku] Sayonara zetsubō sensei
- [Zan] Sayonara zetsubō sensei
Nozomu Itoshiki jest obiecującym biznesmenem, zajmującym się handlem… Zaraz, nie miało być przypadkiem o nauczycielu? Cóż, autorzy najwyraźniej lubią bawić się z widzami, bo pierwszy “pododcinek” (2-3 przypadają na jeden odcinek wyemitowany) ma na celu zmylenie przeciwnika i osłabienie jego czujności. Na szczęście drugi znacznie ułatwia sprawę nowym odbiorcom, gdyż w zabawny i nienachalny sposób prezentuje kolejne uczennice klasy 2-H. Potem każdy mniej więcej wie na czym stoi, choć szybko się zorientuje, że to w istocie cienka i śliska tafla lodu…

Nozomu Itoshiki, profesjonalny biznesmen.
W Zoku Sayonara… pojawia się praktycznie cała stara gwardia, a także sporo nowych postaci. Fani rodziny Itoshiki mogą poczuć się nieco zawiedzeni, gdyż na ten aspekt położono stosunkowo niewielki nacisk, choć pojawia się po raz pierwszy starszy brat Nozomu, a także pewien “stary kumpel”. Za to nieco więcej światła pada na dwie dziewczyny, które pojawiły się na samym końcu Sayonara… i na chłopaka, który podczas prób do niskokulturowego festynu opowiadał bajkę. Pojawią się też dotąd nieznani uczniowie 2-H.

Nozomu Itoshiki, genialny detektyw.
Zoku Sayonara… nadal stanowi mieszankę satyry społecznej z szaloną komedią, przy czym – jak na sequel przystało – jest “bardziej”. Przekręt o którym wspominałem na początku recenzji blednie w porównaniu z pozostałymi niespodziewajkami, jakie na nas czekają. Nie będę tu wymieniał żadnych konkretów, żeby owych niespodzianek nie popsuć, wspomnę jedynie, że autorzy sporo eksperymentują z odwracaniem uwagi oglądającego. I nie mówię tylko o znanych z poprzedniej części tekstach w tle. Tutaj momentami naprawdę trzeba mieć sporą podzielność uwagi, żeby nie stracić wątku.

I kiedy myśleliście, że nic was nie zaskoczy... Nozomu Itoshiki, Władca Ciemności!
Na koniec wartałoby nawiązać do openingów i endingów, które w Sayonara… były świetne. W Zoku Sayonara… są… Nie powiem, że zdecydowanie lepsze, bo ciężko przebić Hito toshite…, czy znaleźć coś podobnego do Zessei Bijin, ale stoją na tym samym wysokim poziomie. W openingu znów usłyszymy niezawodnego Kenjiego Otsuki, tym razem z piosenką Kūsō RUNBA (“rumba fantazji”) (animacja jest tym razem mniej bulwersująca, za to nie polecam oglądać jej przy jedzeniu). Szczególnie przypadł mi do gustu drugi ending – hipnotyzująca MARIONETTO (“marionetka”) w wykonaniu ROLLY. Na początku wydawał mi się mało ciekawy, ale to jedna z tych piosenek, które wciągają tym bardziej, im dłużej się ich słucha. Zwłaszcza w pełnej wersji.

| Tytuł japoński: . |
[俗・]さよなら絶望先生 ([zoku]sayonara zetsubō sensei) |
| Tłumaczenie angielskie: | [Vulgarism] So Long, Mr Despair |
| Tłumaczenie polskie: | [Wulgaryzm] Żegnaj, profesorze Rozpacz |
| Animacja: | Shaft |
| Reżyseria: | Akiyuki Shinbo |
| Liczba odcinków: | 13 |
| ANN | AniDB | Opening 1 | Ending 2 | Anime-Planet | TV Tropes |
Komentarz przeniesiony znad recenzji:
“Tu powinno się znajdować przydługie ostrzeżenie na temat szkodliwej zawartości tego anime, jednak ponieważ pisałem już o tym przed recenzją pierwszej serii, wszyscy nowi czytelnicy powinni skierować się właśnie tam. Poniższy tekst został napisany przede wszystkim z myślą o osobach, które już pierwszą serię widziały, postara się jednak unikać spojlerów i nie przesadzać z bezpośrednim nawiązywaniem do poprzednich odcinków, tak, by przypadkowy przechodzień nie poczuł się całkowicie zagubiony.”