
Okres Sengoku. Japonia podzielona jest na małe państewka, których przywódcy nieustannie toczą ze sobą wojny. Szkoda tylko, że historycy zwykle pomijają takie rzeczy, jak efektowne pojedynki jeden na jeden między generałami, których siła rażenia porównywalna jest do użycia taktycznej głowicy jądrowej i które mają więcej efektów specjalnych niż niektóre filmy science-fiction. Ale na szczęście na ratunek przychodzą dzielni japońscy animatorzy, którzy na podstawie niedawno odkrytej przez archeologów gry na Playstation 2 pokażą nam całą prawdę na temat tej epoki. Będziemy mogli podziwiać nieprawdopodobne zdolności szermiercze, stosowanie niepraktycznej i nieporęcznej broni, w rodzaju dwóch trójzębów, tudzież sześciu mieczy używanych na raz(!), a także zagłębimy się w niesamowite intrygi pomiędzy bohaterami tamtych czasów!

Tim Burton przedstawia: "Masamune Katanoręki"
Wbrew temu, co można by sądzić po moim entuzjastycznym wstępie, jak również wbrew moim pierwszym wrażeniom, Sengoku Basara wcale nie jest takie głupie. Kiedy już pogodzimy się z faktem, że historyczne są tylko nazwiska, a realizm zamknięto w piwnicy po czym zmuszono do wykonywania czynności o których nie mogę pisać ze względu na potencjalnych nieletnich czytelników, dostrzegamy, że postacie są bardzo wyraziste i ciekawe, a duża różnorodność sprawia, że każdy znajdzie swojego ulubieńca. Dodatkowo ponieważ całość jest traktowana ze sporym przymrużeniem obu oczu, ciężko odczuwać do kogoś specjalną awersję – jeżeli nawet nie przepadałem za jakąś postacią, to przynajmniej mnie śmieszyła. Również fabuła, której w serii nastawionej na efektowne walki nie spodziewałem się zastać w ogóle prezentuje się nie najgorzej, choć niestety jest jej zdecydowania za mało.

Już w okresie Sengoku mieli flary na soczewkach obiektywów!
To na czym właśnie najbardziej cierpi Sengoku… to za mało. Za mało wszystkiego. Seria ma tylko 13 odcinków, a materiału spokojnie wystarczyłoby na drugie tyle. W efekcie fabuły jest za mało, bo musiały zmieścić się walki, walk jest za mało, bo musiała zmieścić się fabuła, rozwoju postaci jest za mało, bo musiała zmieścić się cała reszta… Właściwie, to samych postaci jest za mało – niektórzy generałowie pojawiają się na zaledwie kilka minut – raz. Grubo ponad połowa nie ma nawet jednej porządnej walki. Szczerze mówiąc, wolałbym żeby całkiem wycięli część postaci z gry, zamiast dawać im nic nieznaczących ról, które zawodzą wszelkie możliwe oczekiwania na całej linii.

Tylko dzisiaj do każdej Osobistej Burzy jeden Chór Łaciński W Tle gratis.
Trzeba jednak przyznać, że to co jest zrealizowano świetnie. Anime jest tak dynamiczne, że ponad godzinę spędziłem szukając scen, z których mógłbym zrobić screeny – większość wygląda dobrze tylko w ruchu, sporo ujęć pokazuje fragment sytuacji, który nie ma sensu bez kontekstu w postaci pozostałych ujęć. Dialogi są oczywiście bardziej statyczne, ale po pierwsze nie wypadają zwykle dobrze na screenach, a po drugie ciężej do nich wymyślać kiepskie dowcipy. Oprócz tego, że wszystko jest bardzo żywe, wszystko – jak nietrudno się domyślić – wybucha, lub przynajmniej efektownie się świeci. Nie znam się może za bardzo na efektach specjalnych i mam stosunkowo słabe porównanie, ale wydaje mi się, że Sengoku… dobrze sobie radzi w tym aspekcie. Oczywiście wszystko jest mocno kiczowate, ale w końcu o to tutaj chodzi – i znowu spory dystans i poczucie humoru sprawiają, że kiczowatość nie razi aż tak bardzo. A jak już przy oprawie jesteśmy, to nie sposób nie wspomnieć o naprawdę gwiazdorskiej obsadzie – aktorzy są naprawdę najwyższej klasy i to się słyszy.

| Tytuł japoński: | 戦国BASARA (Sengoku BASARA) |
| Animacja: | Production I.G. |
| Reżyseria: | Itsuro Kawasaki |
| Liczba odcinków: | 13 |
| ANN | AniDB | Opening | Ending | Anime-Planet | TV Tropes |
Z dedykacją dla Meee, przez którego to oglądnąłem
No zobaczymy co pokaza w drugim sezonie
Jesli beda motorokonie i PUT YA GUNS ON, to count me in. Tylko szkoda Norio Wakamoto…
P.S. no to jak podniosles sobie poprzeczke, to mam nadzieje, ze ilosc wpisow na tydzien juz nie spadnie?
Ja też mam taką nadzieję.
A Meee oczywiście przespał i to widzę całkiem sporo.
Nie żeby to wiele pomogło, ale zawsze by się więcej zmieściło jakby wycięli większość tego miłosnego crapu :/