Szatany nie płaczą – recenzja anime „Devil May Cry”

Devil May Cry po raz pierwszy zaistniało w roku 2001, w formie gry na konsolę Sony Playstaion 2. Zdobyła sobie dość popularności by od tamtego czasu doczekać się prequela i dwóch sequeli, adaptacji kolejnych części na przeróżne platformy (m.in. PC, PSP, X360), dwóch książek, zapowiedzi filmu live action, mangi, oraz – jakżeby inaczej – anime. Gry nie są medium, które dobrze się ekranizuje, bo to, co jest ciekawe w wersji interaktywnej, rzadko pozostaje takie, gdy stajemy się zaledwie biernym widzem…

.

デビル メイ クライ Devil May Cry
Produkcja: Madhouse
Reżyseria: Shin Itagaki
Liczba odcinków: 12

DMC opowiada o przygodach Dantego, jednoosobowej firmy do likwidacji diabłów. Pierwszy problem tego anime jest taki, że właśnie streściłem wam całą jego fabułę. Owszem, są jeszcze inne postaci, ale całość i tak sprowadza się do tego jednego zdania, a każdy odcinek do schematu: Dante dostaje zlecenie; Dante zabija diabły; happy end. Nawet rozbity na dwa odcinki finał, usiłujący jakoś skulminować akcję, sprowadza się w gruncie rzeczy do tego samego. Na dodatek osoby nie znające oryginału w paru miejscach na pewno uniosą brwi ze zdziwieniem, bo fabuła jest być może łatwa do zrozumienia, ale wydarzenia już niekoniecznie.

No ale w końcu w kinie akcji fabuła nie jest aż taka ważna, prawda? Jeżeli chcemy położyć nacisk na walki, to schemat „bohater idzie i walczy” powinien pasować jak ulał, prawda? Teoretycznie tak. Szkoda tylko, że scenariusz każdego odcinka zbytnio koncentuje się na otoczce fabularnej, która w prawie każdym odcinku jest oklepana i potwornie nudna, zostawiając stosunkowo niewiele czasu na samo „mięcho”. Co gorsza, same walki również nie zachwycają. Owszem nie są złe, ale nie wyróżniają się jakoś szczególnie na tle walk, które zobaczyć można w wielu innych produkcjach, łącznie z takimi, które liczone są w setki odcinków.

Narzekanie narzekaniem, a może jakieś zalety? Zaleta jest w zasadzie tylko jedna – jest nią sama postać głównego bohatera. Mimo, że w anime mamy dziesiątki bohaterów z pod znaku „potężny & beznamiętny”, Dante i tak zapada w pamięć. Fani serii, którzy sięgną po anime tylko ze względu na niego, zapewne nie zawiodą się. Natomiast jeżeli ktoś szuka też dobrej fabuły i ciekawie przedstawionych postaci drugoplanowych, to radzę jednak zainteresować się czymś innym.

Devil May Cry w encyklopedii ANN
Devil May Cry na AniDB
Opening na YouTube
Rekomendacje Anime-Planet

0 Responses to “Szatany nie płaczą – recenzja anime „Devil May Cry””



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Kategorie

Archiwa


%d bloggers like this: