Z jak załamka – recenzja anime „Sayonara zetsubō sensei”

Sayonara Zetsubou Sensei

.
Efekt serii:

Nozomu Itoshiki, z zawodu nauczyciel, jest wyjątkowo nieszczęśliwym człowiekiem. Niewykluczone, że najbardziej nieszczęśliwym człowiekiem na świecie. Nawet jego nazwisko, zapisane w kanji, tworzy wyraz zetsubō („rozpacz”). W każdym wydarzeniu dostrzega najciemniejsze strony, najdrobniejsza rzecz potrafi stać się dla niego tragedią i wpędzić go w rozpacz. Konsekwencją tego są nieustanne próby samobójcze – na (nie)szczęście zawsze nieudane – które Nozomu doprowadził jeśli nie do rangi sztuki, to przynajmniej hobby. Mimo swoich oczywistych wad, nie stracił on jeszcze swojej posady w szkole, a w tym roku będzie wychowawcą pierwszej klasy – klasy w której mnóstwo dziewczyn ma własne życiowe problemy…

Rozpacz i nadzieja. Yin i yang. Kiszone ogórki i wata cukrowa.

Rozpacz i nadzieja. Yin i yang. Kiszone ogórki i wata cukrowa.

Jeżeli ktoś po moim wstępie i streszczeniu fabuły doszedł do wniosku, że to jakiś kicz i tania uciecha dla ludzi o kiepskim guście, to nie mógł trafić dalej od celu. Sayonara… to przede wszystkim świetna satyra japońskiego społeczeństwa. Nie od dziś wiadomo, że samobójstwa to w Japonii poważny problem, tu mamy je więc ukazane w krzywym zwierciadle. Nie znaczy to jednak, że anime nabija się z tragedii samobójców, ono jedynie ukazuje bezsens samej idei samobójstwa.

Skłonność Nozomu do przesadnego dramatyznu świetnie oddaje charakter tego anime.

Skłonność Nozomu do dramatyzmu świetnie oddaje charakter tego anime.

Siłą napędową dla depresji Nozomu są dziewczyny z jego klasy (klasa jest wprawdzie mieszana, ale tylko jeden chłopak wychodzi na drugi plan, reszta stanowi wyłącznie tło). Podobnie jak ich nauczyciel, dziewczyny są potwornie przerysowane. W pierwszym szeregu kroczy Fūra Kafuka, obowiązkowe chodzące przeciwieństwo głównego bohatera – osoba potrafiąca dostrzec pozytywny aspekt w każdej sytuacji i niewierząca, by jakiekolwiek tragedie ludzkie „takie jak pokazują w telewizji” mogły się przytrafić komuś z jej otoczenia. Pozostałe dziewczyny wystylizowano w podobny sposób, jednak w większości, na wzór Nozomu, są one wcieleniem rozmaitych Japońskich problemów społecznych (hikikomori, stalking, kult perfekcjonizmu, nielegalni imigranci), które to problemy Zetsubō-sensei nieustannie musi „rozwiązywać”.

"Jestem zrozpaczony!"

"Jestem zrozpaczony! Ta recenzja doprowadziła mnie do rozpaczy!"

Sayonara… jest w rzeczywistości mniej kontrowersyjne, niż mogłoby się wydawać – wystarczy obejrzeć sobie opening, który sugeruje jakieś potworne zboczenia (z rewelacyjną piosenką Hito toshite jiku ga bureteiru„Jestem skrzywionym człowiekiem”), podczas gdy nic takiego w samym anime nie ma miejsca… (choć zdecydowanie nie jest ono przeznaczone dla osób niepełnoletnich.) Nie zabrakło tu także lżejszego humoru, w tym uwielbianych przez Japończyków nawiązań do innych anime, głównie w formie napisów na szkolnej gazetce, lub tablicy, które potrafią zmieniać się w obrębie jednej sceny i z rzadka mają cokolwiek wspólnego z aktualnie prowadzoną lekcją. Króluje jednak humor sytuacyjny i oparty na postaciach, więc osoba „niewtajemniczona” może nadal świetnie się bawić, a subtelnych dowcipów w tle nawet nie zauważy.

Tytuł japoński:
.
さよなら絶望先生
(sayonara zetsubō sensei)
Tłumaczenie angielskie: So Long, Mr Despair
Tłumaczenie polskie: Żegnaj, profesorze Rozpacz
Animacja: Shaft
Reżyseria: Akiyuki Shinbo
Liczba odcinków: 12
ANN AniDB Opening 1 Ending Anime-Planet TV Tropes

1 Response to “Z jak załamka – recenzja anime „Sayonara zetsubō sensei””


  1. 1 Delf 04.07.09 o 20:39

    Komentarz przeniesiony znad recenzji:
    „Minister zdrowia i opieki społecznej ostrzega: jeżeli łatwo cię obrazić bądź zniesmaczyć, jesteś przewrażliwiony, masz problemy z zachowaniem dystansu, nie znosisz czarnego humoru, lub uważasz, że o poważnych sprawach można mówić tylko z zachowaniem pełnej powagi – trzymaj się z daleka od Sayonara zetsubō sensei. To anime wyjątkowo specyficzne i naprawdę nie nadaje się dla każdego. Jeżeli nie zaliczasz się do powyższych kategorii, lub wciąż się wahasz, zapraszam do przeczytania recenzji… na własną odpowiedzialność. Żeby nikt nie mówił, że nie uprzedzałem.”


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Kategorie

Archiwa


%d bloggers like this: