Veni, vidi, koroshi – recenzja anime „Slayers”

Slayers

Efekt serii:

  • Slayers
  • Slayers NEXT
  • Slayers TRY
  • Slayers Revolution
  • Slayers Evolution-R

Lina Inverse, samozwańcza „Genialna i Piękna Czarodziejka”, światu znana raczej jako „Bandytobójca”, pakuje się w poważną kabałę, kiedy pewien tajemniczy człowiek zaczyna przejawiać żywe zainteresowanie przedmiotami, które ukradła – pardon, „odzyskała” – z obozu rozbitej przez siebie bandy zbójów. Wkrótce jej błyskotliwość, magiczny talent i wysoka samoocena zostaną wystawione na poważną próbę w śmiertelnym konflikcie Dobra ze Złem. Pomocy udzieli jej niezbyt lotny szermierz Gourry, oraz szukający zemsty Zelgadis – pół-człowiek, pół-golem, pół-demon i cały szaman. Pokonanie pierwotnego Zła to oczywiście zaledwie początek kłopotów, a wesoła drużyna będzie musiała odnaleźć ludzi, którym bardzo zależy na złapaniu ich żywcem.

"DURAGO SUREIBU!"

"DORAGO SUREIBU!"

Z zaprezentowanego przeze mnie streszczenia można wywnioskować, że fabuła jest prosta, szablonowa, niczym nie zaskakująca i – oględnie mówiąc – niezbyt ciekawa. Wniosek ten jest jak najbardziej słuszny, jednak ani trochę nie przeszkadzało mi to w oglądaniu serii. Slayers bowiem, ku mojemu zaskoczeniu, okazało się świetną komedią. Wędrówka bohaterów i ich walka z Siłami Ciemności to głównie pretekst dla kolejnych gagów i wygłupów, ze szczególnym naciskiem na nabijanie się ze stereotypów. Największe brawa należą się jednak za projekty postaci. Lina swoim charakterem jest w stanie napędzać całą serię właściwie bez niczyjej pomocy, a jest przecież jeszcze niezawodny Gourry, który wszystko zapomina i niemal niczego nie rozumie, zdystansowany Zelgadis, a w późniejszych odcinkach także księżniczka Amelia i jej obsesja na punkcie walki o Sprawiedliwość.

Moc, Goury! Użyj Mocy!

Moc, Gourry! Użyj Mocy!

Slayers ma już 14 lat, więc ciężko oczekiwać wiele od oprawy graficznej. Osoby przyzwyczajone do nowości czeka zapewne lekki szok poznawczy, ale kiedy człowiek się przyzwyczai – oraz przymruży oczy i zignoruje efekty specjalne – można docenić kreskę „w starym stylu”. Jeżeli ktoś nie lubi starego stylu, pozostaje tylko oglądanie z zamkniętymi oczami. Co pozwala zwrócić uwagę na niezłą muzykę, która idealnie podkreśla przesadną sztampowość serii. Na koniec dodam, że oglądania jakichkolwiek dubbingów to grzech ciężki przeciwko świetnej obsadzie, której przewodzi podkładająca główną bohaterkę bezkonkurencyjna Megumi Hayashibara (znana m.in. z roli Faye Valentine w Cowboy Bebop).

W świecie magii i miecza trudno o dobrego stomatologa...

W świecie magii i miecza trudno o dobrego stomatologa...

Tytuł japoński: スレイヤーズ (SUREIYĀZU)
Tytuł angielski: Slayers
Tytuł polski: Magiczni wojownicy
Animacja: Egg Film
Reżyseria: Takashi Watanabe
Liczba odcinków: 26
ANN AniDB Opening Ending Anime-Planet TV Tropes

4 Responses to “Veni, vidi, koroshi – recenzja anime „Slayers””


  1. 1 Shouri 06.03.09 o 20:56

    Slayers to mój konik!😉
    Też należę do tej grupki ludzi, którzy o RTL7 mogli pomarzyć… swoją drogą jako 4-latka pewnie nie myślałam za dużo o telewizji xD
    Nastała era internetu i tak nastali u mnie Slayersi.
    Kreska wcale mi nie przeszkadzała – ma ona swój niezastąpiony urok ^^ Bohaterowie potrafią nadrobić wszystkie niedociągnięcia na czele z „płaską jak deska” tą, której boją się nawet smoki😉
    Fabuła, która rzeczywiście nie jest niczym szczególnym wcale nie razi. Co więcej w fanach fantastyki (patrz: np. we mnie ^^) wzbudza radosny chichot bo świetnie parodiuje styl D&D.
    W pełni popieram kwestię głosów! Megumi Hayashibara (która przy okazji świetnie śpiewa :))) jest niezastąpiona, a ilekroć słyszę Hikaru Midorikawę widzę przed oczami Zela ^^

    Pozdrawiam i czekam na recenzje pozostałych serii, w tym mojej ulubionej NEXT🙂

  2. 2 Delf 12.05.09 o 22:58

    O, widzę że mamy tę samą ulubioną serię.🙂

  3. 3 Zanafar 27.05.09 o 18:53

    Hehe, nie tylko wy😉

  4. 4 Delf 04.07.09 o 20:27

    Przeniesione znad tekstu do komentarzy:
    „W kolejnym odcinku z cyklu „Powrót do przeszłości” zajmiemy się anime Slayers, znanym także niektórym jako Magiczni wojownicy. Pod takim tytułem bowiem było ono w Polsce emitowane w zamierzchłych czasach, kiedy dinozaury chodziły po ziemi, a jaskiniowcy oglądali RTL7. Ponieważ jednak w co bardziej prowincjonalnych jaskiniach stacja RTL7 nie odbierała, niektórzy jaskiniowcy, w tym niżej podpisany, musieli przeczekać cały rozwój cywilizacji aż do rozpowszechnienia się Internetu, by móc zapoznać się z tym anime. Do nich właśnie skierowana jest ta recenzja. Dla porządku dodam jeszcze, że ogranicza się ona jedynie do pierwszej serii. Na kolejne przyjdzie jeszcze czas.”


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Kategorie

Archiwa


%d bloggers like this: