Przyczajona i Ukryty- recenzja anime „TORADORA!”

TORADORA!

Ryuuji jest chłopakiem sympatycznym, aczkolwiek nieco zakompleksionym, w dużej mierze dlatego iż odziedziczył po ojcu oczy mordercy, co czyni go naprawdę słabym w wywieraniu pierwszego wrażenia. Pierwszy dzień nowego roku szkolnego rozpoczął się dla niego szczęśliwie – okazało się, że będzie w klasie ze swoim najlepszym kumplem, Yuusaku, a także z Minori, dziewczyną w której się podkochuje. Ponieważ szczęście nie może trwać wiecznie, jego życie staje się nagle niezmiernie skomplikowane, wraz z wmieszaniem się w nie Taigi, dziewczyny o niewielkim wzroście i wybuchowym temperamencie, która robi maślane oczy do Yuusaku i okazuje się być najlepszą kumpelą Minori. Ona jest na robieniu pierwszego wrażenia jeszcze gorsza, a kiepsko maskowana niezdarność tylko pogarsza sprawę. Oboje obiecują sobie wzajemne wsparcie w miłosnych utarczkach, a każdy obeznany widz wie, do czego to prowadzi. A jakby sytuacja pomiędzy wyżej wymienioną czwórką nie była wystarczająco skomplikowana, wkrótce do składu dołącza jeszcze przyjaciółka z dzieciństwa Yuusaku – rozwydrzona złośliwa modelka Ami.

Original Gangsta'

Remedium na globalne ocieplenie.

Jak łatwo zgadnąć, TORADORA! jest komedią romantyczną. W tym gatunku jak w żadnym innym kluczową rolę odgrywa zaprojektowanie postaci – koncentruje się na uczuciach, więc jeżeli czytelnik nie przejmie się bohaterami, to nie znajdzie kompletnie niczego dla siebie. Na szczęście na tym polu TORADORA! radzi sobie wyśmienicie. Nawet postaci dość stereotypowe, jak Tenori Taiga czy Yuusaku Kitamura, przedstawione są w sposób interesujący. A w obsadzie mamy też mniej szablonowe postaci, z Minorin i Ami na czele. Do tego trzeba przyznać, że nawet drugoplanowcy są świetni, zwłaszcza pod koniec serii, kiedy dostają więcej czasu antenowego. Właściwie jedynym, kogo nie polubiłem był Kitamura-kun, ale jako że nie jestem dla niego grupą docelową, nie narzekam zbyt głośno.

Taiga zaraz zrobi komuś z twarzy jesień średniowiecza.

Taiga zaraz zrobi komuś z twarzy jesień średniowiecza.

Na poziomie fabularnym, twórcy bardzo dobrze rozegrali wymieszanie motywów komediowych i romantycznych. Na początku dominują te pierwsze, ale wraz z upływem czasu są powoli wypierane przez te drugie. Przejście jest w większości bardzo płynne i nawet w ostatnich epizodach autorzy nie dają nam zapomnieć, że to komedia. Trzeba jednak też przyznać, że po drodze jest dużo dołujących momentów, głównie ze względu na problemy rodzinne bohaterów, więc nie należy się nastawiać na samo słoneczko i ćwierkające ptaszki. Same wątki romantyczne są zrobione co najmniej dobrze – ciężko mi jest je obiektywnie ocenić, bo jestem nadwrażliwy i łatwo się wzruszam, ale moja alergia na sceny żenujące i wymuszone nie dała o sobie znać ani razu. A niektóre sceny należą bez wątpienia do najbardziej poruszających jakie widziałem do tej pory i choćby dlatego warto się z TORADORA! zapoznać.

Toradora prev 03

Też chciałbym kiedyś zobaczyć ducha...

Tytuł japoński: とらドラ! (TORADORA!)
Animacja: J.C. Staff
Reżyseria: Tatsuyuki Nagai
Liczba odcinków: 25
ANN AniDB Anime-Planet TV Tropes
Opening 1: Rie Kugimiya, Eri Kitamura, Yui Horie – Pre Parade
Opening 2: Yui Horie – Silky Heart
Ending 1: Yui Horie – Vanillia Salt
Ending 2: Rie Kugimiya, Eri Kitamura, Yui Horie – Orange

3 Responses to “Przyczajona i Ukryty- recenzja anime „TORADORA!””


  1. 1 Delf 25.08.09 o 22:01

    Dobra Dymo, możesz mi już napisać, że jestem głupi i gruby.😉

  2. 2 Dymo 25.08.09 o 22:42

    Jesteś głupi i gruby – w szczególności gruby ;p Oh and gay, and I don’t mean like suck, I mean like homosexual.

    A tak poważnie, to nie jest źle😉 Choć osobiście uważam, że było właśnie sporo scen/akcji/whatever na siłę. Szkoda, że twórcy tak szybko zrezygnowali z tego konceptu oczu zabójcy i po paru pierwszych odcinkach go zamknęli (nie licząc kilku późniejszych wyjątków). No ale najbardziej to mnie zawiodła końcówka, time skip+happily ever after i to w, imho, średnim wykonaniu. No a na dodatek pozostałe postaci praktycznie zakończenia nie miały.

    No i w sumie sam nie wiem co już mam myśleć jak widzę Kugimiya Rie Tsundere clone nr 42212123, zaczynam myśleć, że twórcy piszą te serie, żeby miała pracę😉

    A, no i ja też bym kiedyś chciał zobaczyć ducha ;p

  3. 3 Delf 27.08.09 o 09:18

    Everyone’s gay for Minorin! Oh wait… Crap.

    Mnie akurat timeskip + happily ever after nie przeszkadzał, głównie dlatego, że wg. mnie seria zakończyła się *przed* zakończeniem, a później był tylko klasyczny epilog, coby nie zostawiać w niepewności co do happily.😉 I jeżeli pójdziemy tym tokiem rozumowania, to inne postaci też miały swoje zakończenia, tylko po prostu dużo wcześniej.
    Ale rozumiem twoją linię argumentacji i przyznaję, że zakończenie mogłoby być lepsze. Nie zgadzam się nadal co do scen wpychanych na siłę (no dobra, scena z pocałunkiem była kiepska), ale to już jest de gustibus i tak dalej, więc nie ma o czym dyskutować za bardzo.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Kategorie

Archiwa


%d bloggers like this: