Wiedzą, co za ile – recenzja cyklu książek „Slayers” (tomy 1-8)

Slayers

Efekt serii:

  • Vol. 1: The Ruby Eye (Rubinooki)
  • Vol. 2: The Sorcerer of Atlas (Czarodziej z Atlas)
  • Vol. 3: The Ghost of Sairaag (Duch Sairaagu)
  • Vol. 4: The Battle of Saillune (Bitwa o Saillune)
  • Vol. 5: The Silver Beast (Srebrna Bestia)
  • Vol. 6: Vezendi’s Shadow (Cień Vezendi)
  • Vol. 7: Gaav’s Challenge (Wyzwanie Gaava)
  • Vol. 8: King of the City of Ghosts (Król Miasta Duchów)
  • Vol. 9: BEZERUDO no youken (Demoniczny miecz z Bezeld)
  • Vol. 10: SORARIA no bouryaku (Intrygi w Solarii)
  • Vol. 11: KURIMUZON no moushuu (Karmazynowa obsesja)
  • Vol. 12: HAGUN no sakudo (Manewr armii Dynasta)
  • Vol. 13: KOUMA no douhyou (Zwiastun Czarnego Władcy)
  • Vol. 14: SERENTIA no zuou (Nienawiść w Sellentii)
  • Vol. 15: DEMON SUREIYAAZU! (Pogromcy demonów!)

Historia Liny Inverse, rozpoczyna się pewnej nocy, kiedy to piękna i genialna czarodziejka uciekała przez las przed zgrają bandytów. Powód owego pościgu mógł mieć coś wspólnego z workiem kradzionych – teraz już podwójnie kradzionych – łupów, który miała przy sobie. Jej pierwotny plan własnoręcznego przerobienia bandytów na mięso mielone został szybko zastąpiony przez danie się uratować przystojnemu najemnikowi Gourry’emu, który zjawił się akurat we właściwym momencie. Wprawdzie cały romantyzm sytuacji szybko się rozwiał, jednak zapoczątkowana tym zdarzeniem przyjaźń miała przetrwać wiele innych rzeczy, zapoczątkowanych tym zdarzeniem. Wśród łupu bandytów znajdował się bowiem przedmiot, którego zniknięcie pokrzyżowało szyki demonów, a one nie zapominają łatwo…

And with that, the man stepped out of the forest and surrounded me. Ten.
„Ten guys? That’s it?” It just slipped out. I didn’t want to be rude, but ten? C’mon. It was insulting. Oh sure, the ten guys puffed up their chests and made a show of how tough they were, which I suppose I appreciated, but really. Ten guys? It was as if they had no faith in me. Sad.

Ponieważ wielu czytelników mogło już mieć do czynienia z anime na podstawie tego cyklu, a przynajmniej czytało moje recenzje, zacznijmy może od porównania tych utworów. Anime jest zasadniczo – przynajmniej moim zdaniem – komedią utrzymaną w konwencji fantasy i wykorzystującą wiele elementów tego gatunku. Książki natomiast są utrzymane w konwencji fantasy, wykorzystującymi wiele elementów komediowych. Mogłoby to komuś zasugerować, że w związku z tym książki muszą być słabe, gdyż zmiana konwencji oznacza, że rośnie znaczenie fabuły a maleje dowcipów. Szczęśliwie jednak, przeciętna fabuła i wyolbrzymione dowcipy nie są przyczyną zmiany gatunku adaptacji, a jedynie jej efektem. Oryginał broni się świetnie w swojej własnej kategorii.

„Dug Haut!” he shouted.
„Wah!” I rushed to his side and held on tight. The earth pulsed. It began to quiver and quake, and undulate like the surface of the ocean during a strom.
The trolls began to panic.
„Haaa!” Zelgadiss shook his right hand violently, a maniacal grin spread across his face. „Earth! Obey my will!”
Rocks and soil heeded Zelgadiss’ command. The undulating ground transformed into countless stalgmites, bursting through the surface and impaling the trolls wherever they stood.
Game over.

W przeciwieństwie do animowanej adaptacji, książki nie zawierają praktycznie żadnych wątków jedynie komediowych, tak więc autor poświęca cały tekst na fabułę. W efekcie uzyskujemy dobrą powieść fantasy, która miejscami zaskakuje nawet ludzi, którzy myśleli, że już dobrze znają tę historię – w tym mnie. Fakt, że seria jest nieco poważniejsza sprawia, że czytelnik bardziej przejmuje się wydarzeniami – ma się poczucie, że tu ludzie naprawdę mogą umrzeć i to niekiedy niezbyt piękną śmiercią. Co jednak z poczuciem humoru? Choć nie jest aż tak jaskrawe jak w anime, również wydaje się być wszechobecne, głównie za sprawą genialnej pierwszoosobowej narracji w wykonaniu Liny. Żadne istotne wydarzenie nie minie bez jakiejś złośliwej bądź sarkastycznej uwagi, czy – co ciekawe – dialogu z czytelnikiem. Trzeba też pamiętać, że twórcy anime nie wymyślili sami postaci, choć przerysowali i wyolbrzymili wiele ich cech. W książkach są oni może nieco bardziej zrównoważeni – i dzięki temu bardziej przekonywujący – jednak nadal ich charaktery wyróżniają się i razem tworzą bardzo wybuchową i zabawną mieszankę.

Thou who art darker than dark,
Thou who art deeper than night,
Thou of the Sea of Chaos,
The Golden King of Darkness…
I call upon thee,
I pledge mydelf to thee;
Let us stand together,
And let the fools
Who would destroy us
Feel the force of our true power.

Tytuł japoński: スレイヤーズ (SUREIYĀZU)
Tytuł angielski: Slayers
Autor: Hajime Kanzaka
Ilustracje: Rui Araizumi
Tłumaczenie: Jeremiah Bourque

1 Response to “Wiedzą, co za ile – recenzja cyklu książek „Slayers” (tomy 1-8)”


  1. 1 Delf 31.08.09 o 22:49

    Tym razem dzień przerwy wyniknął całkowicie z mojej winy, głównie dzięki obecności jednej z rzeczy które zawsze wygrywają z moją siłą woli – nowej książki Pratchetta.

    Wracając do tematu. Zwykle wzdragam się przed recenzowaniem czegoś, czego nie znam w całości, ale zrobiłem wyjątek z następujących powodów:
    a) Autor sam przyznaje, że te osiem tomów stanowi pewną całość, podobnie jak następne siedem.
    b) Tokyopop wydał tylko tyle, a wątpię, żebym w najbliższym czasie był wstanie przeczytać resztę w oryginale.
    c) Przypuszczam, że większość ludzi znajduje się w podobnej sytuacji co ja ze względu na b), lub nawet gorszej, jeżeli nie władają angielskim.

    Niestety nie byłem wstanie zamieścić ilustracji, bo nie dałoby się ich dobrze zeskanować bez uszkadzania książek.😦


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Kategorie

Archiwa


%d bloggers like this: