Ty, któryś ciemniejszy od czerni… – recenzja anime „Darker than Black: Ryuusei no gemini”

Darker than Black - Ryuusei no Gemini

Efekt serii:

„Nie mieliśmy nigdy okazji podziwiania prawdziwego nocnego nieba. Pewnego dnia, trzynaście lat temu, w Brazylii i w Tokio pojawiły się Bramy. Ta w Tokio została nazwana Bramą Piekieł, a ta w Brazylii – Bramą Niebios. Nieznane substancje i niewyjaśnione zjawiska zaczęły manifestować się wokół Bram, do których nikt nie mógł się nawet zbliżyć.
(…)
Prawdziwe nocne niebo zniknęło wraz z pojawieniem się Bram. Teraz widzimy jedynie fałszywe gwiazdy. I wiem coś jeszcze… Te gwiazdy są w rzeczywistości żywotami kontrahentów.”
– Suou

Od przedstawionego w finale pierwszego Darker than Black incydentu, zwanego Tokijską Eksplozją minęły dwa lata. Anonimowy przeciek spowodował, że zwykli ludzie poznali długo skrywaną prawdę o istnieniu kontrahentów – ludzi obdarzonych nadprzyrodzonymi zdolnościami, za które muszą płacić i u których logiczne myślenie tłumi większość uczuć i zasad moralnych. Wprawdzie dla wielu są to tylko plotki, jednak Suou wie, że to prawda. Wie, gdyż jej ojciec to rosyjski naukowiec pracujący dla rządu a jej brat stał się kontrahentem w noc Tokijskiej Eksplozji. Mimo to, Suou stara się żyć jak normalna nastolatka i udaje się jej to – oczywiście do czasu. Jej bratem – a także tajemniczym fragmentem meteoru – interesuje się bowiem nie tylko rosyjska armia, ale także CIA, MI:6, wydział specjalny japońskiej policji oraz tajemnicza blondynka w czarnym bucie. Jak łatwo się domyśleć, to nie może skończyć się dobrze.

"Przywitaj się z moim dużym przyjacielem!"

"Przywitaj się z moim dużym przyjacielem!"

Początek drugiej serii Darker… bardzo dobrze balansuje pomiędzy wprowadzeniem nowych widzów jak i utrzymaniem uwagi starych. Ekspozycje takie jak ta zacytowana powyżej są prowadzone w większości w dialogach, serwowane urywkami, dzięki czemu nie wyglądają przesadnie nienaturalnie i jednocześnie nie zanudzają starych wyjadaczy. Ci z kolei, choć będą musieli przyzwyczaić się do nowych postaci na pewno uśmiechną się słysząc przemowę na temat szkodliwości biernego palenia, oraz nie dadzą się nabrać na sposób, w jaki do fabuły zostaje wprowadzony Hei. Będą też – mile bądź nie – zaskoczeni tym, kto ginie a kto żyje, podczas gdy dla nowych będą to tylko kolejne twarze w tłumie kontrahentów, którzy pojawiają się i niemal równie często giną – pod tym ostatnim względem Darker… nie zmienił się ani trochę.

Teraz nawet o 100% więcej Ninja Jedi!

Teraz nawet o 100% więcej Ninja Jedi!

Siłą nowego Darker…, podobnie jak starego, jest połączenie dwóch rzeczy – efektownych walk i wszechobecnych spisków. Zarówno jednych i drugich wydaje się być znacznie więcej, zapewne głównie dzięki zmniejszeniu ilości odcinków – co bardzo dobrze wpłynęło na dynamikę fabuły. Z jednej strony mamy stosowne chwile wytchnienia i rozwoju postaci, tudzież budowania tła, z drugiej zaś akcja rozwija się stale i równomiernie, bez niepotrzebnych wypełniaczy. Od strony warstwy fabularnej wnoszę tylko jeden zarzut: zakończenie mianowicie jest potwornie niezrozumiałe. O ile w pierwszej serii można było, poważnie wysilając mózgownicę, zrozumieć większość z tego, co zaszło, o tyle tutaj widz może tylko załamać ręce. Jest wprawdzie nadzieja, że publikacja OVA opisujących wydarzenia pomiędzy pierwszą a drugą serią naświetli nieco sytuację, ale to będzie co najwyżej musztarda po obiedzie.

Pamiętajcie dzieci: anime oglądajcie w dobrze oświetlonym pokoju i z dala od telewizora!

A ostrzegaliśmy, żeby anime oglądać w dobrze oświetlonym pokoju i z dala od telewizora!

Stary Darker… miał świetną oprawę i to się nie zmieniło. Odnosi się nawet wrażenie, że więcej budżetu poszło tym razem w różne efekty specjalne i niektóre szczególnie efektowne sceny. Niestety odnosi się również wrażenie, że budżet był generalnie za niski, co widać po cyklicznym wykorzystaniu pewnych scen (jakkolwiek sprytnie uzasadnionym jako dekonstrukcja pewnego gatunku…), oraz miejscami zdecydowanymi brakami w szczegółowości czy animacji. W scenach akcji nie działa to tak źle, gdyż postacie poruszają się na tyle szybko, że widz i tak nie zauważa szczegółów. Ale kiedy trafi się to w scenie gadanej, aż żal patrzeć – najgorzej wypada chyba monolog Shiona z ostatniego odcinka. Na osobną uwagę zasługuje opening, który jest wart każdego wydanego nań jena i zapewne jeszcze trochę, głównie za sprawą niezwykle klimatycznego „Tsukiakari no michishirube” („Światło księżyca wskazujące drogę”).

Tytuł japoński:. DARKER THAN BLACK
-流星の双子(ジェミニ)-

(ryuusei no GEMINI)
Tłumaczenie angielskie: Darker than Black
-Gemini of the Meteor-
Tłumaczenie polskie: Ciemniejszy niż czerń
-Bliźnięta meteoru-
Animacja: BONES
Reżyseria: Tensai Okamura
Odcinków: 12
ANN AniDB Anime Planet TV Tropes
Opening: Stereopony – Tsukiakari no michishirube
Ending: abingdon boys school – From Dusk Till Dawn

5 Responses to “Ty, któryś ciemniejszy od czerni… – recenzja anime „Darker than Black: Ryuusei no gemini””


  1. 1 Delf 25.10.09 o 13:23

    Ostatni post okazał się falstartem, ale mam nadzieję, że teraz uda mi się ruszyć znowu.

    Co do samej recenzji, to starałem się unikać jak ognia wszelkich spojlerów, zwłaszcza, że tu niemal od początku można je robić. Więc jeśli ktoś chce na ich temat komentować proszę uprzejmie uprzedzać DUŻYMI LITERAMI. Ja jestem z serią na bieżąco, ale inni niekoniecznie…

  2. 2 AF 10.11.09 o 18:46

    “Darker than Black: Ryuusei no gemini” is the worst series:/ Really do you like it?

  3. 3 Dymo 25.12.09 o 19:18

    Po obejrzeniu ostatniego odcinka trafił mnie taki rage, jak zawsze gdy widzę 0 nowych wpisów na Twoim blogu ;p

  4. 4 Delf 20.03.10 o 10:48

    @AF: Yeah, I do. Mind you, the final mark will be lowered, thanks to the gainax ending. Still, wouldn’t call it „worst” by a longshot. Even if you mean „worst Darker than Black series.”😉

    @Dymo: Dlatego właśnie mam zasadę, że recenzję robię tylko po obejrzeniu ostatniego odcinka.😛
    Wprawdzie wciąż żywię cichą nadzieję, że OVA to trochę rozjaśnią, ale sam miałem ochotę kogoś zjeść po obejrzeniu finału.😉

  5. 5 Sedan 19.01.11 o 22:35

    Witam, bardzo fajny blog🙂
    Zapraszam na http://www.urusai.pl , tworzony jest tam dział z recenzjami!
    Właśnie poszukują osób, które piszą recenzje anime, zachęcam😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Kategorie

Archiwa


%d bloggers like this: