Powrót do teraźniejszości – recenzja gry Chrono Trigger

Już czas!

Podróż w czasie to jeden z tych uniwersalnych motywów, które zawsze pozostaną popularne. Od wieków ludzie marzyli o przemieszczaniu się w przyszłość bądź przeszłość, stworzono na ten temat dziesiątki teorii i paradoksów, a na rynku nie brakuje filmów, książek czy gier wykorzystujących ten motyw. Ale kto z nas uwierzyłby, gdyby mu powiedzieć, że już dziś będzie podróżował w czasie?…

… Z pewnością nie główny bohater naszej gry. Crono, bo o nim mowa, jest typowym nastolatkiem – żyje w królestwie Truce, mieszka z matką i kotem, nosi czerwoną fryzurę, która musi śnić się po nocach fryzjerom i przez całą grę nie wypowiada ani jednego słowa (!)… Co? No dobrze, może nie jest tak całkiem typowy… W każdym razie Crono właśnie zaspał na niezłą imprezę – Festiwal Milenijny z okazji roku 1000. W dodatku jest to 400 rocznica pokonania złego Magusa, potężnego czarnoksiężnika, który dawno temu porządnie zalazł ludziom za skórę (a podobno to my Polacy rozpamiętujemy dawne zwycięstwa!). Na dodatek Crono obiecał pomoc swojej przyjaciółce, Lucce, w przeprowadzeniu pewnego eksperymentu… A jeśli jest coś bardziej przerażającego niż zawiedziona kobieta, to jest to zawiedziona i szalona kobieta – wynalazca! Nasz heros dobrze o tym wie, pędzi więc ile sił w nogach. Niestety przypadkowo nieomal tratuje Bogu ducha winną, uroczą blondynkę (ta, przypadkowo! Już my cię znamy, Crono!). Biedny Crono jeszcze nie wie, że to początek wydarzeń, które wywrócą jego świat do góry nogami…

Wrobili mnie! Przysięgam!

Czas na… podróż!

No dobrze, ale co z tymi podróżami w czasie? Spokojnie! Gra oferuje nam ich bez liku. Oto bowiem Crono i Marle (to ta blondynka) uczestniczą w eksperymencie Lucci z maszyną do teleportacji. Jednak w skutek dziwnego zbiegu okoliczności (wyraźnie Los nie sprzyja naszym bohaterom) Marle zostaje wessana przez wir czasowy, a Crono niczym szlachetny rycerz rusza jej na ratunek i… Zaczyna się!

Jedno jest pewne – jeżeli ludzie ze Square postanowili udowodnić, że nie powiedzieli ostatniego słowa w sprawie fabuły (Chrono Trigger zostało wydane rok po świetnym Final Fantasy VI), w pełni im to wyszło. Wydarzenia w grze wprawiają nas nieustannie w zachwyt – tym bardziej że fabuła jest znacznie bardziej oryginalna i (przynajmniej początkowo) sprawia wrażenie lżejszej niż w serii Final Fantasy. Liczne humorystyczne wstawki, przerysowane i stereotypowe postaci (kogo nie rozbawi średniowieczny rycerz, który jest… żabą?) a nawet komiczny wygląd i zachowanie przeciwników, pozwalają doskonale bawić się podczas rozgrywki. Jednak w miarę postępowania fabuły uświadamiamy sobie, że Chrono Trigger to opowieść o czymś więcej, niż tylko podróżowaniu wtem i nazad po różnych epokach. Szybko przekonujemy się, że naszym zadaniem będzie zabicie Lavosa – tajemniczej istoty, która w roku 1999 spowodowała (właśnie – spowodowała, nie spowoduje. W końcu znamy przyszłość.) prawie całkowitą zagładę planety. Jednak ratowanie świata to zadanie najzupełniej normalne w grach fabularnych. Co więc jest takiego niezwykłego w fabule Chrono Trigger? Otóż nie cel gry, ale sama droga dochodzenia do niego jest prawdziwie wciągająca. Bo kiedy poznajemy wraz z bohaterami prawdziwą przeszłość i smutną przyszłość ich świata, kiedy stopniowo odkrywamy prawdę o przybyciu i rozwoju Lavosa, a także ludzkości (której dzieje są nierozerwalnie z Lavosem związane), nie sposób się nie zastanowić. Gra doskonale portretuje typową ludzką chciwość i żądzę władzy, która może doprowadzić do upadku cywilizacji, a nawet świata. Jednak wszystko to jest okraszone odpowiednią dawką humoru i magii, więc świetnie się bawimy, odkrywając kolejne tajemnice i (oczywiście!) ratując świat przed zagładą.

Na uwagę zasługuje także dość znaczna nieliniowość (jak na ten gatunek). Twórcy gry przygotowali dla nas kilka naprawdę ciekawych minigierek, zagadek i subquestów, które możemy w tracie rozgrywki pominąć (ale po co?). Szczególnie pod koniec gry możemy wybrać między dodatkowymi zadaniami, które w pewien sposób rozwiną fabułę i wyjaśnią parę kwestii, a natychmiastowym rzuceniem się na złego Lavosa. Tego ostatniego możemy z resztą „podejść” na cztery różne sposoby… Takie smaczki z pewnością urozmaicają grę.

To już sesja?

Obrońcy czasu

Panowie ze Square udowodnili już przy okazji swoich wcześniejszych gier, że postacie są naprawdę mocnym punktem ich produkcji – i nie inaczej jest w przypadku Chrono Trigger. Tym razem nasza drużyna liczyć będzie 7 postaci (w tym jedna bonusowa), ale za to do walki będziemy mogli desygnować jedynie trzech herosów – inaczej niż w wydanych do tego czasu grach z serii Final Fantasy, gdzie zawsze walczyły naraz cztery osoby. Co do samych bohaterów, to tendencja do tworzenia postaci „z duszą”, mających własny charakter i własne zdanie, została w grze podtrzymana – a ponieważ jest ich dwukrotnie mniej niż we wspominanym już FF VI, tym łatwiej jest poświęcić każdej z nich odpowiednio dużą część fabuły. I faktycznie, każdą postać możemy dokładnie poznać i polubić, a wybranie tej „idealnej trójki” staje się nie lada wyzwaniem. Kiedy dokładnie przyjrzymy się naszym herosom i poznamy ich historię poprzez różne dodatkowe zadania, uderzyć nas może pewien towarzyszący im tragizm, kontrastujący z lekko opowiedzianą fabułą. Tragiczny wypadek w dzieciństwie, śmierć mentora i kompleks niższości, odrzucenie przez społeczeństwo – to tylko niektóre z problemów, trapiących naszych bohaterów. Te ponure wydarzenia z przeszłości postaci jeszcze bardziej wzmacniają ich autentyczność i pozwalają nam zrozumieć ich motywy. A historia niektórych postaci, również tych niegrywalnych, to naprawdę kawał tajemnicy, którą rozwiązuje się z zapartym tchem…

Zaskakujący jest za to sposób, w jaki twórcy gry potraktowali głównego bohatera. Jak już wspominałem, Crono przez całą rozgrywkę nie odzywa się ani razu (a przynajmniej my tego nie słyszymy). Poza tym, choć poznaje razem z nami historię i motywy postępowania innych postaci, sam nie może pochwalić się niczym szczególnym – jego przeszłość to całkowita tajemnica, jak gdyby był przysłowiową „czystą kartą”. Z drugiej strony (w przeciwieństwie choćby do FF VI) tutaj nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie Crono jest głównym bohaterem gry. To właśnie on jest motorem napędowym fabuły i tylko w jednym momencie nie możemy na niego liczyć, ale jego alibi jest wtedy niepodważalne (kolejny niezwykły zabieg twórców gry, ale nie zdradzajmy szczegółów…). Dlaczego więc historię głównego bohatera potraktowano po macoszemu, jak gdyby był tylko narzędziem w naszych rękach? Możemy się jedynie domyślać…

Nie, to nie kolejna część Dragon Balla - to tylko Crono.

Czas innowacji

Choć Chrono Trigger może się wydawać podobna do gier z serii Final Fantasy, to twórcy gry wprowadzili wiele innowacji w jej mechanice, tworząc indywidualny, odrębny styl. Oczywiście najciekawszą funkcją w grze jest podróżowanie w czasie. Możemy to robić na kilka sposobów – za pomocą portali czasoprzestrzennych lub pojazdu, które wraz z rozwijającą się fabułą zyskuje nowe funkcje. Do odwiedzenia mamy sześć różnych epok – prehistorię (65 000 000 p.n.e.), „mroczne wieki” (12 000 p.n.e. – najbardziej „rewolucyjny” dla fabuły okres), średniowiecze (600 n.e.), czasy współczesne Crono (1000 n.e.), dzień Apokalipsy (1999 n. e.), oraz daleka przyszłość (2300 n. e. – co ciekawe świat przetrwał własną Apokalipsę, ale i tak nie chcielibyście tam żyć). Dodatkowo odwiedzimy także „koniec czasu”, gdzie będziemy mogli odpocząć, potrenować i zmienić członków drużyny. Każda epoka ma swoje charakterystyczne cechy, własny „wystrój graficzny” i muzyczny podkład, różnych przeciwników i sojuszników wywodzących się z danego okresu. Słowem – każda jest inna, co sprawia, że gra jest różnorodna i nie nudzi się. Z drugiej strony niektóre elementy na mapie świata są trwałe (najbardziej podobne są oczywiście średniowiecze i współczesność, gdzie nawet niektóre domy wciąż stoją wciąż w tym samym miejscu), co wzmacnia autentyczność gry. Z podróżami w czasie wiąże się jeszcze jedna, sprawiająca dużą frajdę funkcja – zmienianie biegu historii. Chrono Trigger pozwala nam trochę pobawić się w Boga i pokierować losami ludzi (w lokalnym stopniu). W zależności od tego, czy wykonamy dany quest (lub w jaki sposób to zrobimy), niektóre lokacje, a nawet charakter ich mieszkańców, mogą się zmienić, a my możemy odnieść wymierne korzyści. Czasem należy się więc zastanowić nad odpowiedzią – w końcu każda akcja wywołuje reakcję…

Co do samej mechaniki – zwraca szczególnie uwagę system rozpoczynania walki. Jeśli doprowadzają cię do szału wrogowie pojawiający się znikąd (rozwiązanie znane m. in. z „Final Fantasy”), jeśli jesteś przeciwnikiem przenoszenia się na osobny ekran walki (jak oni właściwie TO robią?), będziesz zachwycony! W Chrono Trigger początek walki przypomina action RPG – podchodzimy do widocznego przeciwnika i bam! Walka rozpoczyna się tam, gdzie byliśmy. Żadnych innych wymiarów i tym podobnych, podejrzanych trików. Warto przy tym nadmienić dwie rzeczy. Po pierwsze, system ten pozwala nam na ominięcie niektórych przeciwników, ale bynajmniej nie wszystkich – niektórzy spryciarze są wręcz ukryci i atakują nas, kiedy przejdziemy przez określone miejsce. Po drugie, ponieważ w grze nie ma losowych walk „z powietrza”, jesteśmy całkowicie bezpieczni na mapie świata! Jednak na tym podobieństwa z aRPG się kończą – sama walka to już klasyczna turówka z paskami inicjatywy, znana fanom japońskich gier.

Super Świnka już była, teraz czas na Super Żabę!

Inną ciekawą cechą wyróżniającą Chrono Trigger jest system żywiołów i technik. W tej grze bohaterowie – z wyjątkiem Ayli i Robo – mają przypisany określony żywioł, oraz indywidualny system umiejętności, które często przynależą do tego samego „żywiołu”, co dana postać. Różne postaci są więc szczególnie silne przeciw różnym przeciwnikom, którzy mają swoje określone słabości. W żaden sposób nie można wymieniać między postaciami technik – są one trwale z nimi związane, czasem więc warto się zastanowić, kto będzie bardziej przydatny w naszej drużynie (trudno jednak twierdzić, że poziom trudności gry zmusza nas do szczególnie długich rozterek – bo tak zwyczajnie nie jest). Skoro już jesteśmy przy technikach, trzeba wspomnieć o kolejnej ciekawej innowacji, jaką są combosy – gra oferuje nam łączenie technik w czasie walki, co pozwala nam na zadanie wyjątkowo silnego ciosu. Dostępne są zarówno techniki dwuosobowe, jak i trzyosobowe, oczywiście wymagające konkretnego składu naszej drużyny. Jeśli zaś nie lubimy Crono i nie chcemy go w drużynie, a zamierzamy używać potrójnych combo – musimy dodatkowo znaleźć specjalny „kamień” o kolorze danym dla konkretnego ataku. A zdobycie tych kamieni wiąże się zwykle z nie lada wysiłkiem…

Czas kończyć? NIE!

Po wielu trudach nasza drużyna dochodzi do kresu swojej wędrówki – Lavos pokonany, świat uratowany, przyszłość jawi się w różowych barwach (albo jakichś innych. W każdym razie jest wesoło). Oglądamy zakończenie, przysypiamy na napisach końcowych i wreszcie naszym oczom ukazuje się napis THE END. To wystarczająco wyraźny sygnał, że z gry nie da się już wycisnąć nic więcej, prawda?

Nieprawda! Oto dochodzimy bowiem do czegoś naprawdę rewolucyjnego – systemu New Game +. System ten pozwala nam rozpocząć grę od początku (po jej uprzednim skończeniu, rzecz jasna). Jednak tym razem wszystkie postacie będą miały takie statystyki i techniki jak przy skończeniu gry (lub w dowolnym innym momencie, z którego zachowaliśmy zapis gry). Również nasze inventory zostanie wzbogacone o uprzednio posiadane przedmioty, oczywiście z wyjątkiem tych ważnych dla fabuły. Jednak jak łatwo się domyślić, przeciwnicy w tej sytuacji nie stanowią najmniejszego zagrożenia dla naszych „przypakowanych” herosów. Po co więc grać jeszcze raz? Na szczęście ten tryb gry ma niewielkiego „hacka” – portal dostępny na samym początku gry, który od razu przeniesie nas do walki z Lavosem. No dobrze, ale jaki cel tego wszystkiego? Otóż pokonując głównego bossa w różnych momentach fabuły, uzyskujemy różne zakończenia gry! Wszystkich zakończeń mamy trzynaście, z czego niektóre mają jeszcze kilka „wariacji”. Warto jednak obejrzeć je wszystkie, bo niektóre z nich są naprawdę zakręcone! Oczywiście wymaga to ogromnej ilości poświęconego czasu. Na koniec nadmienię jeszcze, że również po przegraniu ostatniej walki odkrywamy ciekawe „zakończenie” (w końcu świat istnieje dalej – byliśmy tam!), które warto obejrzeć.

Pora zemścić się na tych kurduplach!

Najwyższy czas

W dziedzinie gier na SNES-a, jako największe arcydzieła wymienia się zwykle dwie pozycje – Final Fantasy VI i Chrono Trigger. Znacznie trudniejsza jest ocena, która z nich jest tą „naj”, jedno jest jednak pewne: Chrono Trigger to: podróże w czasie, wciągająca fabuła, ciekawe postacie, rozbudowany świat, zagadki, nieliniowość i kilkanaście zakończeń. Całość zaś jest okraszona genialną muzyką Mitsudy Yasunori i Nobuo Uematsu, oraz rysunkami postaci autorstwa Akiry Toriyamy – twórcy Dragon Balla. Czy od gry można wymagać jeszcze więcej?

Lavos approved!

– Garrox

Tytuł japoński:. Chrono Trigger
Tytuł angielski: Chrono Trigger
Producent: Square-enix (dawniej Squaresoft)
Platforma: SNES
Rok produkcji: 1995
RPGClassics GameFAQs TV Tropes

3 Responses to “Powrót do teraźniejszości – recenzja gry Chrono Trigger”


  1. 1 Josie 16.07.13 o 19:01

    They don’t demand a response so your ex can respond if they want, but they won’t feel pressured
    to do so.

  2. 2 syracuse Crossfit classes 28.03.14 o 06:07

    Hi there, just wanted to tell you, I loved this blog post.
    It was funny. Keep on posting!

  3. 3 dobry psychoterapeuta 27.06.15 o 06:11

    Ԝhen someone writes an piece of writing
    hе/shе retains thе tɦoսght of a սser in his/her mind thɑt how a user can ƅe aware of іt.
    Thսs that’s աhy this piece of writing іs outstdanding.
    Τhanks!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Kategorie

Archiwa


%d bloggers like this: