Oddajcie nam naszą manę! – recenzja gry „Seiken Densetsu 3”


Co? Kto? I dlaczego?

Dla tych z Was, którym powyższy tytuł nic nie mówi (i nic dziwnego!), krótkie wyjaśnienie: Seiken Densetsu to gra, która została pomyślana jako spin-off słynnego Final Fantasy, a potem sama rozrosła się w całkiem znaną serię Mana. Niestety, gra będąca „bohaterką” tej recenzji nie została nigdy oficjalnie wydana w USA (jako jedyna w tej serii, nie licząc gierki na telefony komórkowe), więc i tytułu angielskiego brak… Choć nieoficjalnie nazywa się ją Secret of Mana 2. Mam nadzieję, że to wyjaśni trochę niesprawiedliwą sytuację tej, wciągającej przecież i nowatorskiej, gry…

Teraz zapewne powinienem nadmienić coś o fabule. Cóż, jak dowiadujemy się z intra, Bogini Many, która kiedyś ocaliła świat pokonując osiem bestii, znów ma kłopoty – tajemniczy „źli” zamierzają zdobyć moc żywiołów i legendarny Miecz Many. W dodatku sama Bogini, która przyjęła postać Drzewa, praktycznie usycha z powodu braku many na świecie. Nasi bohaterowie muszą więc pokonać zło, uratować świat itp., itd… I to już wszystko…?

Oczywiście, że nie! O fabule tej gry trudno powiedzieć coś więcej, bo to my decydujemy, jaka ona będzie! Niemożliwe? A jednak! Już na samym początku gry czeka nas niespodzianka: zostanie nam przedstawionych (a  raczej tylko pokazanych) sześć postaci – trzech mężczyzn i trzy kobiety (równość musi być!). Z tej szóstki wybieramy trzy, którymi będziemy grać – z tym, że pierwsza z nich będzie „głównym bohaterem”, a reszta przyłączy się w stosownym momencie. A co z pozostałymi postaciami? Spokojnie, je również spotkamy podczas naszej wędrówki po świecie. Po prostu nie będziemy mogli nimi zagrać. Ciekawe rozwiązanie, prawda? A to dopiero początek!

No dobrze, ale co z tym tworzeniem fabuły? Pierwszego i najważniejszego wyboru już dokonaliśmy. Otóż wybór postaci, a także naszego „main hero” ma spore znaczenie dla fabuły Seiken Densetsu 3. Idźmy jednak po kolei. Po wybraniu naszych bohaterów, zaczyna się gra… a raczej poprzedzające właściwą rozgrywkę grywalne intro, wprowadzające nas w historię naszego głównego bohatera! Nie muszę chyba nadmieniać, że każda z postaci ma własne intro, które wyjaśnia jej przeszłość i odkrywa przed nami towarzyszące jej mroczne sekrety. Wojownik, złodziej, wilkołak, czarodziejka, kleryk, amazonka… Każde z nich pochodzi z innego królestwa i każde ma dobry powód, by pewnego dnia wyruszyć świat, gdzie spotka ich przeznaczenie pod postacią małej wróżki. Żeby więc dobrze poznać „tło historyczne” wszystkich postaci, należało by zagrać sześć razy! Zbyt dużo? Sami zdecydujecie…

To kogo wybrać TYM razem?

Wybór ma znaczenie

Powiem szczerze, że nigdy chyba nie spotkałem tak fascynująco przenikającej się fabuły, jak w Seiken Densetsu 3. Bo choć sama historia wydaje się być prosta – odnaleźć osiem kamieni, „wynająć” osiem spiritów, zdobyć Miecz Many, pokonać osiem bestii, uratować świat – to jest ona jednocześnie niezwykle wręcz interaktywna, co możemy szczególnie zaobserwować, grając po raz wtóry. Ale po kolei. Sześć postaci, które mamy do wyboru, możemy pogrupować w swoiste „pary fabularne”. Historia każdej z nich ma jakiś związek z historią tej drugiej, należącej do tej samej pary. Ma to związek z ważniejszymi czarnymi charakterami, których w grze jest… dziewięciu! Po trzech na każdą parę bohaterów. I wszyscy oni chcą nam przeszkodzić i zdobyć władzę nad światem! Ale to, z którymi z nich będziemy walczyć i czyją historię poznamy, zależy od wyboru naszych postaci. Co do pozostałych „złych” – owszem, spotkamy ich, ale nie będzie nam dane z nimi walczyć (nie martwcie się, i tak marnie skończą).

Ale zaraz, z tego wynika… Tak! Gra oferuje nam trzech różnych głównych bossów! Wszystko zależy od tego, kto został naszą główną postacią. Więc jeśli nie sześć, to może warto zagrać przynajmniej trzy razy? Tym bardziej, że również ostatnie lokacje, gdzie będziemy szukać ósmej bestii, są charakterystyczne dla danej dwójki postaci. I nie ma możliwości zwiedzenia tych, które nie „przynależą” do naszego głównego bohatera…

Akcja czy taktyka?

No właśnie: co powinniśmy bardziej cenić w grach tego typu – radosne rozprawianie się z hordami wrogów, czy wysilanie szarych komórek podczas rozgrywki? Na szczęście Square postanowiło nas uwolnić od tego typu dylematów – w Seiken Densetsu 3 nie brakuje ani taktyki, ani akcji!

Gra cechuje się mechaniką specyficzną dla tej serii gier, która jest zupełnie różna choćby od tytułów poprzednio przeze mnie opisywanych. Przede wszystkim, nie ma tu mapy świata, po której moglibyśmy się swobodnie poruszać. Będzie to możliwe dopiero w dalszej części gry, kiedy zdobędziemy pływający czy latający „środek transportu”  (bo „pojazdami” tego nazwać nie można). Przez większą część gry przemieszczamy się, chodząc po lokacjach podzielonych na niewielkie „ekrany”. Jeśli chodzi o walkę, to jest ona prowadzona w stylu action-RPG: czas rzeczywisty i mnóstwo machania bronią, więc miłośnicy „nawalanek” z pewnością się nie zawiodą. Podczas walki sterujemy tylko jedną postacią (w domyśle – głównym bohaterem), a pozostałe działają na własną rękę. Oczywiście możemy w dowolnej chwili zmienić postać, na przykład żeby wykonać nią specjalny cios. Dodatkową ciekawostką jest możliwość zmiany w opcjach zachowania postaci, które akurat są sterowane przez komputer! Możemy zarządzić na przykład żeby chroniła inną postać, atakowała innego przeciwnika niż my, albo żeby używała konkretnego ataku. Czysta wygoda!

Warto tutaj nadmienić o specjalnych zdolnościach postaci, które dzielą się na dwie kategorie. Pierwsza z nich to specjalne ciosy, które możemy „odblokować” w trakcie walki, uderzając przeciwnika odpowiednią ilość razy. Obok wizerunku każdej postaci widzimy specjalny pasek zdolności. Po zadaniu odpowiedniej liczby ciosów w trakcie walki, pasek zmienia kolor i możemy aktywować specjalny atak. Ten typ zdolności ma trzy poziomy, możemy więc atakować dalej normalnymi ciosami, aż pasek ponownie zmieni kolor i będziemy mogli użyć ataku wyższego poziomu. Jeśli jednak nie wykorzystamy nagromadzonych punktów zdolności do końca walki (czyli do wyczyszczenia danego „ekranu” z przeciwników), wszystkie przepadną! Kolejne poziomy tych zdolności zdobywamy, zmieniając klasy (o tym za chwilę).

Matrix mode - nie próbujcie tego w domu!

Drugi rodzaj specjalnych zdolności to coś w rodzaju czarów – możemy je wybrać w trakcie walki (a czasem również poza nią) ze specjalnego menu w kształcie okręgu, charakterystycznego dla tej serii gier. Mamy tu zarówno zdolności atakujące jakimś konkretnym żywiołem lub fizyczne, leczące, wzmacniające statystyki czy dające nam moc/odporność na jakiś żywioł. Podobnie jak przy powyższym typie zdolności, tak i tu każda postać ma własny zakres czarów, dostępny tylko dla niej (choć niektóre się powtarzają).

No dobrze,  co z tymi klasami? To zostawiłem na deser. Otóż każdy z prowadzonych przez nas bohaterów może dwukrotnie zmienić „zawód” – na poziomie 18 i 38. Za każdym razem możemy wybierać spośród dwóch ścieżek rozwoju, z których jedna jest „mroczna” a druga „świetlista”. Tworzy to system sześciu klas, które możemy opisać jako „dobra”, „zła”, „dobra-dobra”, „dobra-zła”, „zła-dobra” i „zła-zła”. Oczywiście nasz pierwszy wybór ma znaczenie i po wybraniu „dobrej” klasy na poziomie 18, na 38 będziemy mogli wybierać tylko spomiędzy „dobrej-dobrej” i „dobrej-złej”. Ten system awansu postaci można spotkać w niektórych zachodnich RPGach, natomiast dla japońskich gier jest to rozwiązanie raczej niespotykane. W dodatku wybór nie jest sprawą czysto estetyczną, bo każda klasa różni się pod względem statystyk, a także ma inny zakres zdolności, zarówno pierwszego, jak i drugiego typu (ma to szczególne znaczenie w przypadku magii, bo czary dostępne dla poszczególnych klas różnią się zupełnie). Warto więc wcześniej zaplanować, jak będziemy rozwijać postać – dotyczy to również rozdawanych punktów statystyk, choć te najważniejsze dla danej klasy i tak będą najbardziej rozwinięte. Trzeba też wspomnieć, że niektóre zbroje i bronie są dostępne tylko dla złych, lub tylko dla dobrych klas, a później ten zakres zostaje jeszcze bardziej zawężony – kolejna rzecz, którą warto rozważyć przy wyborze „kariery”.

Dodatkowym utrudnieniem w przypadku drugiej zmiany klasy jest konieczność zdobycia specjalnego przedmiotu. W tym celu musimy zdobyć odpowiednie „nasionko”. Te tajemnicze przedmioty możemy znaleźć losowo po walce. Po zasadzeniu ich w dowolnej gospodzie, otrzymujemy różne przedmioty, zbroje lub bronie, w zależności od typu ziarenka. Aby zdobyć przedmiot potrzebny do ostatniej zmiany klasy, musimy znaleźć ziarno oznaczone „???”. Ale to jeszcze nie wszystko – każda klasa wymaga innego przedmiotu, a nigdy nie wiemy, jaki otrzymamy! Trzeba się więc porządnie natrudzić, żeby zdobyć ten, który nas satysfakcjonuje. Nie ma nic za darmo…

Kolejnym ciekawym pomysłem Square jest wprowadzenie systemu dzień/noc oraz dni tygodnia. O ile ten pierwszy wpływa głównie na siłę jednego z dostępnych bohaterów i rodzaj napotkanych przeciwników, o tyle ten drugi ma większy wpływ na rozgrywkę. Otóż tydzień podzielono na siedem dni, a każdy jest poświęcony jakiemuś spiritowi (to coś w rodzaju żywiołaków, które pomogą nam w naszej przygodzie). W każdym dniu silniejsza będzie magia i ataki oparte na danym żywiole. Może się to przydać podczas walk z niektórymi bossami. A i tak często bez treningu przed walką z jakąś wyjątkowo zjadliwą bestią się nie obejdzie… Gra oferuje bowiem całkiem wysoki poziom trudności.

No co ty, tato...

Mamusiu, jak tu pięknie!

Super Nintendo Entertainment System to konsola, która święciła swoje tryumfy na rynku w latach 90. ubiegłego wieku. Stąd miłośnicy tej platformy przyzwyczajeni są raczej do przymykania oka na grafikę gier wychodzących na SNESa, która to grafika nieraz pozostawiała sporo do życzenia… Jednak Seiken Densetsu 3 udowadnia, że z zabytkowej już konsoli można było wycisnąć naprawdę dużo. Jak na grę z 1995 roku, jest co podziwiać! Mamy ładnie narysowane, wyraźne postacie, bardzo kolorowy świat, niepowtarzalne lokacje i świetnie przedstawionych bossów. Pomimo iż w grze poszczególne klasy danej postaci różnią się tylko kolorem, to jest on tak ciekawie dobrany, że zawsze się podoba. Dodatkowo w statystykach możemy zobaczyć portrety naszych bohaterów, gdzie różnice między klasami są już wyraźnie uwidocznione. Bez wątpienia, Seiken Densetsu 3 to jedna z najładniejszych gier na SNESa, w jakie miałem okazję zagrać – w dodatku została okraszona bardzo klimatyczną muzyką, stojącą (jak przystało na Square) na wysokim poziomie.

Drugą stroną medalu jest natomiast wyjątkowa cukierkowość gry. Fani jRPGów powinni być raczej przyzwyczajeni do specyficznej estetyki tego typu gier, ale w tym przypadku wszystko jest szczególnie „śliczne”. Dość powiedzieć, że najtrudniejszy przeciwnik w grze jest słodkim króliczkiem… Pozory mylą?

To chyba jedna z tych rzeczy, co się filozofom nie śniły.

Ja chcę jeszcze raz!

Seiken Densetsu 3 to gra z pewnością niezwykła. Łączy w sobie raczej prostą historię i system walki w trybie rzeczywistym, ze zróżnicowanymi klasami postaci i taktycznymi rozterkami. Mamy tu cukierkową grafikę, ale też poważne momenty i czyhającą za rogiem śmierć. Mamy innowacyjny jak na tę konsolę system dnia i nocy, jak również sprawdzony system żywiołów… A w tym wszystkim tkwi coś, co sprawia że przeszedłem tę grę wiele razy, a wciąż mam ochotę na więcej! Bo przecież jest jeszcze tyle kombinacji do wypróbowania…

– Garrox

Tytuł japoński:. Seiken Densetsu 3
Tłumaczenie na polski: Legenda świętego miecza 3
Nieoficjalny tytuł angielski: Secret of Mana 2 (nieoficjalny)
Producent: Square-enix (dawniej Squaresoft)
Platforma: SNES
Rok produkcji: 1995
RPGClassics GameFAQs TV Tropes

3 Responses to “Oddajcie nam naszą manę! – recenzja gry „Seiken Densetsu 3””


  1. 1 Meee 06.08.10 o 15:36

    Świetna recka, aż chciałoby się zagrać po przeczytaniu🙂

  2. 2 garrox 07.08.10 o 03:09

    moj wlasny, osobisty feedback! *_*

    a mnie sie nie podobala jak ja przeczytalem : P

    • 3 Delf 14.08.10 o 17:11

      Dlatego nigdy nie należy czytać swoich starych tekstów.😛
      Ja też uważam, że tekst dobry, mimo, że do gry straciłem cierpliwość całkiem szybko. Ale ja lubię gry łatwe, więc jestem mało reprezentatywny.😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Kategorie

Archiwa


%d bloggers like this: